Diabeł i jego dubler
Film „The Devil’s Double” przeszedł właściwie bez echa. Szkoda, bo jest to dzieło na pewno godne uwagi. Dziwi też fakt, że nie połasił się o niego żaden polski dystrybutor. Ma on przecież właściwie wszystko to czego nasi dystrybutorzy wymagają, bo jest tu i szybka akcja, i piękne kobiety, a także znane nazwisko. A na dodatek nie jest to komercyjna pustka.

Obraz ten jest wyjątkowo brutalny, nie oszczędza widzowi drastycznych scen. Trochę mi one przeszkadzały, ale tylko do czasu gdy poczytałem sobie o Udayu Husseinie. Był to człowiek niezrównoważony psychicznie. Faktycznie porywał młode dziewczyny z ulic i gwałcił je bestialsko, następnie porzucając ich ciała. Scena przedstawiona w filmie podczas, której zabija jednego z współpracowników ojca poprzez odcięcie mu nogi i rozcięcia brzucha jest zapisem realnego zdarzenia. Brutalnie torturował też sportowców gdy nie spełniali narodowych ambicji sportowych.
Ciekawości obrazowi dodaje też fakt, iż oparty jest na prawdziwej historii. Latif Yahia żył naprawdę i rzeczywiście był dublerem syna irackiego prezydenta. Cały film skomponowany jest na podstawie jego książki, w której zawarł swe wspomnienia o pełnionej funkcji. Przeżył około dwunastu zamachów, które były przeznaczone dla Udaya. Takie niezwykłe historie zawsze są znakomitym, prawie gotowym scenariuszem do filmu. To jak młody porucznik odkrywa mroczne sprawki rodziny rządzącej i następnie próbuje uciec od tego obłędu jest opowieścią w stu procentach prawdziwą. Od siebie scenarzyści zapewne dodali wątek miłosny, który na tle reszty historii trochę kuleje. Za to fajnym zabiegiem było wplecenie wojny z Iranem. Tempo na tym w ogóle nie traci, a sam film zyskuje dodatkową wartość.

Od strony technicznej filmowi też niczego nie brakuje. Bardzo dobre zdjęcia i fajnie prowadzona kamera. Nie ma tu szalejących obrazów wzbudzających epilepsję. Warto zwrócić szczególną uwagę na muzykę zupełnie mi do tej pory nieznanego Christiana Hensona. Jego soundtrack to prawdziwa perełka. Naprawdę, tak udanej muzyki się nie spodziewałem się tu usłyszeć. Polecam również piosenkę „Jesus for the Jugular” The Velis, która pojawia się w jednej ze scen filmu.
Gorąco polecam wam wszystkim ten film, jeżeli tylko znajdziecie możliwość by go zobaczyć. W polskich kinach chyba się go nie doczekam. A szkoda bo jest to znakomita rozrywka, bardzo dobre kino akcji a przy tym intrygująca i poruszająca historia.
- Łukasz Kowalski